FANDOM


Rozdział pierwszy


,, Nowe wiadomości" Prolog

- Halo? Mike? Słuchaj to ja.. Fritz.... Jutro wracają Bonnie i Freddy... Uhm... Złożyliśmy zamówienie na nowe, lepsze animatroniki.... Nie oznacza to, że te stare zniszczymy.... nie! Zostaną.... te nowe damy na drugi poziom..... I sprawdzaj, czy drzwi od trzeciego... tego.... podziemnego poziomu są zamknięte..... Dobra? O! I jeszcze jedno.... Na poziomie drugim nie będziesz musiał pilnować... Wynajęliśmy jakiegoś Jeremiego Fitzgeralda.... czy jakoś tak..... No dobra..... Dobranoc!



<nazajutrz>

Cały personel zachwycił się wiadomościami jakie Fritz przekazał Mike'owi.
Trwało odnawianie starych animatroników. Dwójka była już gotowa, a dokładniej Freddy i Bonnie. O godzinie 9:00 zostali uruchomieni.

- Boże.... Co oni z nami zrobili????Freddy? Żyjesz??
-Żyję, żyję... Nie jest najgorzej- powiedział Freddy.
- Hej wam!- Mike podszedł- Słyszeliście, że mają przybyć nowe animatroniki?
-Co? Kto ci , Mike, takich głupot nagadał? Gdyby miały przyjść jakieś nowe animatroniki to Marionetka by nam powiedziała!- Freddy był wyraźnie zaskoczony.
- Fritz.- odparł Mike- Marionetka nie mogła wiedzieć, ponieważ podjęto tą decyzję wczoraj w nocy, a oprócz niej jedynymi aktywnymi animatronikami jesteście wy.
- Czyli Goldiego też wzięliście do naprawy??- spytał Bonnie.
- Sam byłem zaskoczony- odparł Mike- Marionetka oczekuje waszej wizyty. Chce się pośmiać z waszych nowych wersji hehe.
- A coś o tych nowych animatronikach wiadomo?- Freddy był ciekawy
-Podobno ma być niedźwiedź, królik, kura, lisica i coś co nie mam pewności czy dobrze usłyszałem- chłopiec sprzedający balony- odpowiedział Mike.
-No to dobra... Jutro opowiesz to samo Chice, a za tydzień Foxy'emu i Goldie'mu- powiedział Bonnie wychodząc z jadalni, by złożyć wizytę Marionetce. Za nim poszedł Freddy...



<trzeci, podziemny poziom pizzerii>
- To na pewno zadziała??- zapytał pierwszy cień
- Tak, na pewno- odparł drugi - Freddy i jego ekipa się nie pozbierają, a Purple Guy będzie zadowolony.
----------------------------------------------------------------------------------------------

Koniec rozdziału pierwszego.


Drugi rozdział


,,Powrót"
<tydzień później>
-Halo? Mike, słuchaj uważnie! Natychmiast zamknij drzwi od biura i ostrzeż przez mikrofon wszystkie animatroniki! Trzeci poziom.... Ktoś go opuścił.... Nie wiemy kto, ale przecież nikt tam nigdy nie wchodził... O nie.... Czy odnaleziono kiedyś Springtrapa??? Może ktoś go znalazł.... I jeszcze jedno..... Kiedy kończyliśmy wczoraj naprawę Foxy' ego..... Golden Freddy gdzieś zniknął..... O nie..... Zablokuj wejścia!!! Już naty...
<koniec nagrania> <trzeci, podziemny poziom>
- Panie znaleźliśmy go.....
- Czy wiecie jak mam do niego wejść?
-Opracowaliśmy to..... już czas!

<pizzeria>
- Wiecie gdzie jest Golden Freddy?- Mike pytał animatroniki przez mikrofon.
- Reperowaliście go!- Foxy był zdenerwowany sytuacją- nie umiecie dopilnować by wszystko poszło dobrze?
- Nie brałem w tym udziału, a coś się mogło stać Fritz' owi!- Mike był równie bardzo zdenerwowany.
- Marionetka też zniknęła!- Chica wracała z kącika nagród na drugim piętrze.
- No to mamy przerąbane....-powiedział Bonnie

<schody>
- Masz jakiś konkretny powód dla którego mnie tu wezwałeś? - Marionetka nie wyglądał na zadowolonego.
- Obawiam się, że Purple Guy ukrywa się na trzecim poziomie- odpowiedział Golden Freddy- trzeba go powstrzymać
- Nie zrobimy tego sami!- krzyczał Marionetka- musimy wziąć ekipę i zorganizować się! Nawet jeżeli powrócił to my nic nie zro....
- Witajcie koledzy- ktoś się odezwał- Wiecie, że...... Wróciłem!..............
----------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec rozdziału drugiego


Rozdział trzeci

,,Przygotowania oraz nowa praca Jeremy'ego"

Prolog

<następnego dnia>

- Halo? Mike? To niesamowite, że wczoraj Springtrap się odnalazł. Hmm.... Sądziłem, że został zniszcozny dawno temu.... heh. Opiszesz mi kiedyś sowją reakcję gdy go zobaczyłeś. Podobno była bardzo zabawna hehe. Trzymaj się. Narazie.


-(...)Wtedy właśne odnalazłem wyjście.... Zobaczyłem was nooooo i potem już wiecie co było..... Przyszliśmy tutaj no i od wczoraj wam opowiadam tę historię...- kończył Springtrap.

- Dobrze... - zaczął Marionetka- Nie rozumiem tylko, dlaczego tak długo się wahałeś by do nas przyjść.

- Mówiłem już, że poziom trzeci był prawie zrównany z ziemią- odpowiedział- musiałem długo szukać wyjścia.

- Dobrze, będziesz mógł zamieszkać u mnie- powiedział Golden Freddy.

- Musimy się przygotować do przyjazdu nowych animatroników!- przypomniał Bonnie- Podobno Marionetka zna ich imiona.

- Tak, znam...- odpowiedział Marionetka- To  byli Toy Freddy, Bonbon, Toy Chica, Mangle i Ballon Boy. Proponuje aby każdyzamieszkał ze swoim odpowiednikiem. Kto jest za?

Wszyscy oprócz Bonnie'go podnieśli rękę w górę

- Nie chcę aby jakiś ,,Bonbon" mi przeszkadzał w moim warsztacie- powiedział.

- Trudno... Przegłosowane!!!!- Krzyknął Freddy

- Moment, moment- zaczął Golden Freddy- Miałbym zamieszkać z jakimś bachorem???

- Tak, miałbyś. Nawet go nie znasz, więc go nie oceniaj!- odparł Marionetka- Jak będzie Ci strasznie przeszkadzał to będziesz mógł go jakoś po kryjomu rozłożyć na  części i wrzucić do tego pudła, co stoi na zapleczu.

-Obyś miał rację..........

Wszyscy rozeszli się aby przygotować swoje siedziby na przyjazd gości.


- Przepraszam..... Czy pan to Mike Schmidt??? - zapytał nieśmiało młodzieniec.

- Tak, to ja.- odpowiedział- mówiono mi, że mam Ci pokazać twoje miejsce pracy. Jest na piętrze- mówił prowadząc go na piętro- Ja pracuję na dole. U Ciebie na górze nie ma jeszcze żadnych animatroników, ale musisz pilnować żeby nikt nic na przykład.... Nie ukradł... Kiedy dojdą tu animatroniki, wskazówki będzie Ci przesyłał Fritz Smith.... Przez telefon.....- weszli do biura- No to życzę powodzenia w nowej pracy, panie Jeremy Fitzgerald. Mam nadzieję, że będzie Ci się tu podobać.

Mike zszedł na dół.

- Ok. No to najważniejsze to nie wylecieć pierwszego dnia!- powiedział, po czym zaczął przeglądać monitoring.


Koniec rozdziału trzeciego


Rozdział czwarty

,,Doc"

<W tym samym czasie>

Mike schodził schodami z poziomu drugiego, gdy usłyszał Freddiego.

- Mike! Choć tu szybko! Za ścianą jest jakiś animatronik!

Mike podbiegł szybko do dziury w ścianie, którą niechcący zrobił Bonnie testując rzucanie kamieniami (:P Nie miałem pomysłu jak wytłumaczyć dziurę).

W środku siedział animatronik. Był wyłączony. Był to lis. Miał na sobie biały, laboratoryjny strój z żółtymi paskami na łokciach.

- Co to jest za animatronik- Mike był bardzo zdziwiony- Trudno, włączymy go i zobaczymy.

- Stój!- krzyknął Marionetka- to drugie zamordoane dziecko..... Pink Guy zabił je tuż po mnie.... Jego dusza wniknęła do tego animatronika... Jest to najsprytniejszy i najbardziej inteligentny animatronik, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Jest z pierwszej pizzerii.

- Przecież wygląda jak nowy...-  Powiedział Springtrap.

- Najwidoczniej spreparował się przed uspieniem- odrzekł Golden Freddy- Odpalmy go, ale bądźmy ostrożni.

Mike podszedł do animatronika otworzył jego głowę od tyłu i przesunął włącznik, po czym zamknął jego głowę z powrotem.

Animatronik powoli się podniósł. Dopiero teraz zauważyli, że w jednej ręce trzyma jakieś dokumenty, a w drugiej długi sztylet...

- Witajcie.... Na pewno chcecie wiedzieć kim jestem...- zaczął- mam na imię Doc. Pewnie Marionetka mówiła wam coś o mnie, więc tyle wystarczy.- schował sztylet.

- Nic się nie zmieniłeś....- odpowiedział Marionetka- dlaczego się uśpiłeś?

- Powiedzmy, że.... Czekałem te trzydzieści lat, by dopaść Pink Guy'a i Purple Guy'a.

- Pink Guy jest w więzieniu, a Purple guy gdzieś zniknął.- Powiedział Foxy- W dodatku mają przyjechać tu nowe animatroniki.

- Spodziewałem się, że wcześniej lub później do tego dojdzie...... Oooo! Kogo my tu mamy? Springtrap! - powiedział- Jakim cudem Marionetka mógł mieć tak zasłonięte oczy przez twoich dwóch sługusów, żeby zapomnieć, że mechanizm Golden Bonniego został zniszczony już dawno, dawno temu... Mam się do ciebie zwracać Purple Guy? Czy może Fritz Smith?

W tym momencie Springtrap zaczął biec. Wbiegł na schody do podziemnego, trzeciego poziomu.

- Gońcie go!- Krzyknął Marionetka i Golden Freddy naraz.

Wszyscy oprócz Doca i Marionetki pobiegli za Springtrapem, a Golden Freddy teleportował się na trzeci poziom.

- Jak mogłem tego nie zauważyć? - spytał Marionetka

- Prawdopodobnie Shadow Freddy i Shadow Bonnie odwrócili twój umysł od niego.- odpowiedział Doc- Chwilka, chwilka.... Nie poradzą sobie sami z tymi potworami.... Trzeba im pomóc!

Marionetka i Doc pobiegli na poziom trzeci.


Koniec rozdziału czwartego.


Rozdział piąty

,,Walka"

Golden Freddy teleportował   się przed Springtrapa  blokując mu drogę ucieczki.

- Nie uciekniesz!- krzyknął.

W tym momencie reszta animatroników (bez Marionetki i Doc'a) dogoniły ich.

- Mam jeszcze pewnego asa w rękawie..- szepnął Springtrap.

W tym momencie pojawili się Shadow Freddy i Shadow Bonnie.


Ok, zacząłem pisać, ale nie mam czasu dokończyć xd. Wieczorem bedzie reszta. Pozdrawiam i zapraszam do Q/A!

---------------------------------------------------------

Ok teraz kontynuacja.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Golden Freddy był oddzielony od reszty. Wiedział, że bez pomocy Marionetki nie da rady pokonać Shadow Bonny'ego i Shadow Freddy'ego. Nie mógł się przez nich teleportować, ale mógł odwrócić ich uwagę do czsu gdu Marionetka i Doc przybędą z pomocą.

Wysłał ze swoich oczu strużkę energii w stronę Shadow Freddy'ego (Godzilla xd ROOOOAAARRR)

Udało się.... Shadow Freddy rozpoczął z nim walkę.

<Po drugiej stronie>

- No to mamy przerąbane- krzyknął Bonnie

W tym momencie przybiegł Marionetka i Doc.

- Zajmijcie się Sprintrapem!- powiedział Marionetka- Ja zajmę się Shadow Bonnie'm.

Marionetka zaczął walkę umysłową z Shadow Bonniem, a reszta zaczęła gonić Springtrapa.  Foxy jako pierwszy go dogonił. Wbił hak w jego ramię, a Springtrap krzyknął i odkopnął go od siebie. W tym momencie podbiegł Mike, wyciągnął pistolet, który zawsze przy sobie trzyma i zaczął strzelać w kierunku Springtrapa.  Niestety pancerz Golden Bonniego był na tyle mocny, że kule nie dosięgły Fritza znajdującego się w kostiumie. Mike'owi wyczerpała się amunicja. Springtrap wyciągnął nóż i podbiegł do Mike'a. Bonnie go odepchnął sam przyjmując cios nożem. Próbował go uniknąć, ale Fritz dobrze umiał się posługiwać nożem i przebił Bonnie' mu klatkę piersiową. Bonnie upadł na ziemię, a Springtap wybiegł na korytarz. Nikt za nim nie pobiegł, ponieważ wszyscy podbiegli do Bonnie'go.

- Bonnie, nic Ci nie jest?- spytała Chica najbardziej przejęta

- Chyba nic, ale nie mogę się poruszać.

- Zabierzemy Cię stąd- powiedział Freddy. Po chwili razem z Foxy'm i Chicą wyciągnęli go z poziomu trzeciego.

< W tym samym czasie>

Shadow Freddy podbiegł do Golden Freddy'ego próbując trafić go nożami w twarz.

Golden Freddy teleportował się za niego i próbował mu skręcić kark, lecz Shadow Freddy go odrzucił. Golden Freddy  upadł na ziemię. Shadow Freddy szykował się do wbica Goldenowi noży w szyję, lecz naglę zawył przeraźliwie z bólu po czym zniknął. To Doc wbił swój długi sztylet w jego plecy.

- Nic Ci nie zdążył zrobić?- zapytał- heh, oczywiście.... ty jesteś niezniszczalny.

Shadow Bonnie wciąż walcząc z Marionetką na umysły, zauważył przegraną Shadow Freddy'ego. Poddał się i nagle gdzieś zniknął.

- Wygraliśmy, ale oni niedługo wrócą- powiedział Marionetka- uciekajmy stąd jak najszybciej.


Koniec rozdziału piątego.


Ok, teraz troszkę przystopujemy z akcją. Będzie trochę spokojniej. Przyjadą toy animatrony i..... Wprowadzę niedługo wasze postacie! Tylko, że jeszcze nie xd. Jeszcze jeden spojler : Będzie Bonnie x Chica. Pozdrawiam- prof. Lucas

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dobra..... Odgadliście xd

Mam teraz dla was ostrzeżenie. Kiedy dokończę tego fanfica czyli za jakieś kilka miesięcy (będzie tak długi)...... On ma smutne zakończenie..... Naprawdę smutne...... Wprawdzie druga część będzie troche mniej smutniejsza, ale już wam nic nie mówię xd

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział szósty

,, Nie koniec"


<trzeci podziemny poziom>

- Cholera, mogli mie złapać..... Weźcie ze mnie zdejmijcie to paskudztwo!!!

Shadow Freddy i Shadow Bonnie pomogli Fritz'owi zdjąć strój Golden Bonnie'go.

- W sumie to podczas walki i ucieczki mógłbyś go nosić- powiedział Shadow Freddy- jest naprawdę mocny.

- Weź się zamknij.....- Powiedział Fritz- Czy są już gotowi?

- yyyyyyy..... nie....... - powiedział Shadow Bonnie- ale spróbujemy ich dokończyć jak najszybciej.

- Mam taką nadzieję.........

W tym momencie zadzwonił telefon z biura na poziomie trzecim. Wszyscy trzej stanęli jak wryci. Nikt na ten telefon nie dzwonił od lat. W końcu Shadow Bonnie podniósł suchawkę. Po krótkiej rozmowie z kimś odłożył ją.

-Szefie................- powiedział-  wypuścili..... Vincenta.....


<Dwie godziny później, poziom pierwszy>

Mike wszedł zmęczony do swojego biura. Był strasznie zmęczony. Pomagał Bonniemu. na szczęście nic mu się poważnego nie stało i już może działać jak wcześniej.

- Mike!

- Ktoś ty? A, to ty Jeremy, strasznie mnie wystraszyłeś- powiedział- co się stało?

- Za godzinę przyjeżdzają toy animatroniki. Dzwonili do mnie z fabryki - odparł- heh, pomyśleć, że mój pierwszy dzień w pracy, a już coś ciekawego hehe.

Mike i Jeremy wyszli z biura pójść powiadomić inne animatroniki.

-Słuchajcie!!! za godzinę będą tu te nowe animatroniki!- krzyknął Mike- macie być przygotowani.

Zapanował rozgardiasz.  Wszyscy się przygotowywali na spotkanie z nowymi animatronikami. Tylko Golden Freddy nic nie robił. Siedział sobie spokojnie na scenie.

- A ty Goldie nic nie robisz?- spytał go Freddy

- Mam się przygotowywać na przyjazd jakiegoś bachora?- odpowiedział- nie, dziękuję bardzo!!


<45 minut później>

Wszyscy byli już przygotowani.

Na salę weszły nowe animatroniki.


Koniec rozdziału szóstego


Piszcie w komentach co ma się wydarzyć xd. Po południu wrzucę spojlery xd

Narka

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dobra. Podkusiłem się o złamanie zasad xd. Nie chciało mi się czekać aż rozwiążecie zagadki. Daje nowy rozdział.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział siódmy

,, Powitanie toy animatroników" i ,,Nieznośny bachor" czyli Golden Freddy jako niańka.

<Dining room>

Wszyscy się ze sobą przywitali nawzajem i porozmawiali ze sobą (nie będę tego opisywał, ponieważ jest to nudne i od razu przejdziemy do bliższych relacji)

<Chica i Toy Chica>

- Hej- zaczęła Chica

- Hej- odpowiedziała Toy Chica- słyszałam, że będziemy mieszkać razem. Fajnie będzie mieć współlokatorkę. Będziemy plotkować i żreć pizzę całymi dniami !!!

- No, super będzie!!!

- No i wiesz, że bla bla bla bla ple ple ple.....

-No, wiem, a ty, że pla ble pla ble ble..... itd. 

W skrócie- od razu się polubiły

<Pokój Golden Freddy'ego>

- Siadaj tutaj bachorze i niczego nie dotykaj!!!- mówił (lub krzyczał) Golden Freddy- powiedz tylko czym mam Cię karmić!

- Najbardziej lubię pizzę- odpowiedział Ballon Boy.

- Świetnie, to będziesz żreć pizzę....

- Ale ja nie mogę jeść tylko pizzy. To nie zdrowe.... Muszę jeść też owoce i warzy...

- Będziesz żreć pizzę, bo jesteś tylko pieprzonym robotem i jak się rozchorujesz to się będę cieszył, bo prawdopodobnie zdechniesz!!!!!!!!!!!!- Krzyknął Golden Freddy

Ballon Boy się rozpłakał...........................

<Kącik nagród>

Coś jest nie tak.......-myślał Marionetka- czuję, że niedługo wydarzy się coś strasznego..... Jakby ktoś....lub coś..... kogo znałem.... miał powrócić...... nie wiem co o tym myśleć.....

Z zamyślenia wyrwał go Doc:

- Słuchaj, przyjechały te Toy animatroniki. trzeba się przywitać.

- Masz rację. Chodźmy.....

Zeszli schodami na poziom pierwszy.

<Biuro>

- No to kurde..... (zieeeeewwww)...... w końcu szósta rano........- powiedział Mike po czym wyszedł z biura.

Trzeba by zablokować te drzwi od poziomu trzeciego- pomyślał- hmmmm.... Sam nie dam rady...... Zrobie to z Jeremym- powiedział po czym poszedł po Jeremy'ego.

<poziom trzeci>

- Musimy mu zapewnić bezbieczeństwo, aby nikt go nie rozpoznał- powiedział Shadow Freddy po czym zamienił swój kształt w kształt podobny do człowieka.

To samo uczynił Shadow Bonnie.

- Chwila.... Jeden z nas musi zostać..... Ktoś musi pilnować tych.... no wiesz.... naszych animatroników..- powiedział Shadow Bonnie.

- Niech Ci będzie.......- odpowiedział Shadow Freddy po czym teleportował się przed pizzerię.


<koniec rozdziału siódmego>

Tak...tak.....wiem..... Profesor miał przystopować z akcją xd..... Nie umiałem się powstrzymać...... Ale nie....nie..... Nic takiego ważnego się nie stanie xd.......


Wow trzeci w jeden dzień wow wow wow wow wow wow

krótszy trochę

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział ósmy

,,Zło, które nigdy nie śpi"

<poziom trzeci>

- Shadow Bonnie! Gdzie ty do cholery jesteś- krzyczał Fritz- One zaraz wyjdą! Ten jeden jeszcze wybuchł!!!! Coście wy do cholery wymyślili???

- Który wybuchł?- spytał Shadow Bonnie

- Phantom Bonnie!!!! To był ten testowy? Ten co mówiłeś, że się może popsuć czy nie?

-yyyyyy..... Tak..... To ten ..... ekhem..... Wejdź lepiej w kostium....... Mogą być nieposłuszne....

Fritz schował się do kostiumu Golden Bonnie'go. Nagle, zanim Shadow Bonnie zdążył uwolnić Phantomy, drzwi się otworzyły....... Do pokoju wszedł Shadow Freddy w ludzkiej postaci, którą zresztą odrazu z siebie zrzucił. Obok niego stał...... człowiek ubrany na różowo (lol)........

- Witaj Vincent! Co tak długo?- zaśmiał się Fritz.

- Wiesz, Fritz........ dwadzieścia pięć lat nie zleci w jeden dzień.......- odparł Pink Guy- widzę, że zrobiliście to, o co prosiłem...Kiedy będą gotowe do wypuszczenia?

< (dokładnie) W tym samym czasie>

Mike i Jeremy zabijali deskami wejście na poziom trzeci. Kiedy skończyli Mike powiedział:

- Dzięki Jeremy. Teraz żaden się nie wydostanie.

- Tak.... Drobiazg..... eee..... a kto ma się nie wydostać???

- Takieeeee animatroniki.....eeeee...... nie ważne...... Nie wchodź tam nigdy!!!

< Pirate's Cove>

-yhmmm..... Hej?- zaczął Foxy

- yyymmm.... hej...... - odpowiedziała Mangle- słyszałam, że będziemy razem mieszkać....

-eeemmmm... Tak.... Będziemy.... Mam nadzieję, że będzie Ci się tu podobać.... Ehmmmm. Chodź... Oprowadzę Cię......

(tak, tak, iwecie co będzie xd)

<warsztat Bonnie'go>

- A co to?- po raz miliardowy chyba spytał  Bonbon.

- Gówno! Nie tykaj tego!!! Tego też!!- Krzyczał Bonnie- To jest bardzo ważne!!! Zostaw to!!!!! Czy ty nie umiesz wysiedzieć w miejscu?????

- Eeeeee..... Nie!

- Tak myślałem................... Nie tykaj tego gówniarzu!!!!!!

< U Freddy'ego>

- No..... To wszystko chyba..... Tyle jest w naszej pizzerii.- powiedział Freddy

- Super tu jest!- odpowiedział Toy Freddy- mam tylko jedno pytanie....... Co jest za tamtymi zabarykadowanymi drzwiami???

- Aaaaa...... Tam....... emmmm..... O popatrz!!! Marionetka i Doc idą!

- Hej! Widzę, że już przyjechaliście!- powiedział Marionetka i tak po raz setny rozpoczęto podobne przywitania.


Koniec rozdziału ósmego.

Jak to szybko leci xd


Rozdział dziewiąty

,, Co ja zrobiłem....."

Prolog


<Myśli Freddy'ego>

Nie mogę..... Nie mogę się poddać..... Marionetka..... Golden Freddy...... Patrzą na mnie..... Nic nie mogą zrobić........ Tylko ja mogę ich wszystkich uratować.........  Miałem posłuchać Doc'a........... Gdybym to zrobił....... Chica by żyła.........Bonnie siedzi nad nią..... Płacze....... Co ja zrobiłem......... Dobrze, że przynajmniej Foxy i Mangle się uratowali od tego piekła......Zostali po stronie Doc'a...... Ich też to niedługo niestety dosięgnie....... Phantomy rozszarpią zaraz Jeremy'ego....... Mike jest na wpół żywy......... Pomag mu Toy Chica........ Dlaczego Bonbon nie ucieka....... Nie zostawi swojego przyjaciela- Toy Freddy'ego........... Golden Freddy...... Marionetko....... Nie pomogą mi w walce z nim....... Lecz on jest zbyt potężny....... Bonnie zabił tego drugiego....... Lecz on był słabszy....... Tylko ja mogę pokonać Shadow Bonnie'go...... Ja to zacząłem....... Ja to dokończę........ Fritz jest cały we krwi....... Przed chwilą stoczył walkę z Mike'm....... Ten drugi....... Vincent........ wchodzi do wentylacji....... ucieka....... nikt go nie goni......... jak mógł nam to zrobić.........  Nie mam siły by kontynuować walkę....... To koniec....... Co ja zrobiłem......

                                                                                                                       Trzy dni wcześniej

Od przybycia Toy animatroników minęły dwa tygodnie. Od tego czasu nikogo nie widziano przy wejściu na trzeci poziom.

- Hej Bonnie.- powiedział Foxy- posłuchałem Cię i....... Mangle jest moją dziewczyną!

- To świetnie. Mi z Chicą też się świetnie układa.

- To świetnie! Freddy mówił, że mamy przyjść na drugie piętro, ponieważ ma nam coś bardzo ważnego do oświadczenia. Weź Chicę. Mają być wszyscy.

<pięć minut później>

- Co nam chciałeś takiego ważnego przekazać?- Doc wiedział, że to coś poważnego.

- On tu wrócił....... Pink Guy.......- zaczął Freddy.- Widziałem go gdy wchodził do wentylacji prowadzącej na trzeci poziom. Zacząłem go gonić ale wentylacja była za ciasna. Krzyknął do mnie: Nie próbujcie mnie znaleźć.

- Co więc mamy z tego?- Marionetka miał dużo wątpliwości- Może to nie był on?

- To na pewno był on!- krzyknął zdenerwowany Freddy- Na zawsze zapamiętam jego twarz!!!! Musimy wejść na poziom trzeci i go zabić!!!! Kto jest za mną???

- Ja!- krzyknęła Chica, która od zawsze nienawidziła Pink Guy'a.

- Chica, nie! Oszalałaś?- powiedział Bonnie

- Chcesz, czy nie.... Idę! Chcę go zabić!!!- odpowiedziała

- Nie zostawię Cię samej..... Też idę!- po czym przeszedł na stronę Freddy'ego.

- My też idziemy!- powiedzieli Toy Freddy, Toy Chica i Bonbon naraz. - Nie znamy go, ale wiemy, że zrobił wam to okropieństwo...

- A ty Mangle?- spytał Freddy

- Nie obraź się, ale ja zostanę.... Nie jesteśmy pewni, że to on. Wam proponuję też zostać....

- Cykasz się po prostu...... - dokuczyła jej Toy Chica.

- Ej! Nie mów tak do niej!- krzyknął Foxy- co do mnie.... zostaję. Nie idę z wami....

- Mówisz tak tylko, bo Mangle zostaje!- krzyknęła Chica.

- Nie! - wtrącił się Doc- on zostaje, ponieważ jest o wiele bardziej inteligentny od was! Nie można się rzucać na poziom trzeci bez odpowiedniego przygotowania! Jesteście zwykłymi idiotami. Ja też chcę się zemścić na  Pink Guy'u. Poczekałbym za to aż sami do nas przyjdą. Wpadniecie w pułapkę!

- Nie chcesz iśc, to nie, nie obchodzi nas jakiś przemądrzały lis!- Powiedział Bonbon.

- Ja nie poradzę sobie na poziomie trzecim....- powiedział Ballon Boy- Chciałbym iśc, ale muszę zostać..... wujek Goldie mi nie pozwala.....

- Dobra, ale ty Golden Freddy idziesz oczywiście z nami- powiedział Freddy- Tak? Mam rację?

- Niestety, ale...... nie masz racji... Zostanę tutaj....... Nie mogę tam iśc......... Oni mnie wyczują...... Shadow Freddy i Shadow Bonnie..... Bezpieczniej będzie jeżeli pójdziecie sami....- powiedział Golden Freddy.

- Ja też zostaję...... Nie mam zamiaru polować na kogoś, kto nawet nie wiadomo czy jest tym, o kim myślimy- powiedział Marionetka.

- Nie możesz nas tak zostawić!!!!- kryczał Freddy wściekły- Trudno! Nie pójdziesz, to nie!!!! Poradzimy sobie bez was wszystkich!

- Chwilka, chwilka.- odezwał się Mike- Ja i Jeremy też idziemy!

- Świetnie, przydacie się....- powiedział Freddy- Teraz chodźcie się przygotować!

Ekipa Freddy'ego rozdzieliła się z ekipą Doc'a.


Koniec rozdziału dziewiątego

Tutaj właściwie zaczyna się akcja. :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział dziesiąty

,, Przed....." Bonnie zdążył odskoczyć. Chice niestety się już to nie udało. Struga dosięgła jej pleców.

- Chica!!! Nie!!!- krzyknął Bonnie.

Lecz było już za późno. Mike spojrzał w ich stronę. Widział ten moment. Chica była martwa. W tym samym czasie Fritz podniósł się z ziemi. Podniósł maczugę Shadow Bonnie'go i uderzył nią Mike'a. Ten został odrzucony  aż na koniec pokoju.

Golden Freddy wepchnął zszokowanego Shadow Bonnie'go w pole energii, które więziło Freddy'ego. Tylko tyle mógł zrobić. Tak był osłabiony walką. 

< W tym samym czasie>

- Mówiłem Ci, że z Phantom'ami nie dasz sobie sam rady!!!- krzyczał Doc wyjmując sztylet z głowy Phantom Ballon Boy'a.

- Przepraszam..... Mogli coś zrobić Mangle...- powiedział Foxy.

- W każdym razie..... Ci z trzeciego poziomu mają kłopoty...- odpowiedziała Mangle- Idziemy po nich!

< poziom trzeci>

- Dokończmy to!- Krzyczał Jeremy wymachując piłą- chodźcie tu!

Phatom Foxy i Phantom Mangle zaczeli się zbliżać w jego kieru...........................

                                                                                                       Dwa dni wcześniej

- Nie wiem czy podjąłem dobrą decyzję....- zamartwiał się Foxy.- Jutro mają tam iśc.... A co jak będą potrzebować pomocy?

- To tylko i wyłącznie ich wybór- mówił niczym nie zmartwiony Doc- Freddy to egoista, który nie umie opanować swoich emocji....... Mimo to nie życzę mu źle.... zawsze chciałem zniszczyć tego...... Pink Guy'a..... Ty zaś młodzieńcze bądź spokojny...... Ciesz się tym, że Mangle Cię kocha.... nie przejmuj się nimi....... Wiem, że będziesz miał jakąś istotną rolę w tym wszystkim...... Czuję to......

<trzeci, podziemy poziom>

- Fritz!..... Widział mnię..... Ten Freddy.....

- Wiedziałem, że nie można na tobie polegać! Ale skoro już Cię widzieli..... przyjdą tu....... wpadną w pułapkę........- powiedział Fritz- Shadow Bonnie!!!! Shadow Freddy!!!!! Wyślijcie Phantomy do większej sali!!! zastawcie pułapkę!!! Jednego zostawcie....... Na przykład....... tego balonowego..... Może się jeszcze gdzieś przydać!


Koniec rozdziału dziesiątego.

Sorry, że taki krótki, ale nie mam czasu..... Wieczorem spróbuję dodać coś jeszcze xd


Rozdział jedenasty

Uwaga- Podczas czytania puścić sobie muzyczkę radzę xd. Lepszy klimat.   https://www.youtube.com/watch?v=V7Mjf545NGM

,, Zaczęło się"


Golden Freddy usłyszał krzyk Marionetki:

- Musimy im pomóc! Mieli rację...... to on! Wpadli w pułapkę!

Golden Freddy i Marionetka pobiegli na poziom trzeci.

                                                                                                                         2 godziny wcześniej

- Jesteście gotowi?- spytał Freddy.

- Jesteśmy!!!- Krzyknęli wszyscy po czym Jeremy piłą mechaniczną wywarzył drzwi.

Wbiegli do środka. Z boku wszystkiemu przyglądał się Doc i jego stronnictwo.

- Jeszcze pożałują tej decyzji.....- powiedział po czym podszedł do Foxy'ego- Fritz to wykorzysta........ Jeżeli coś się tu pojawi...... Nie walcz z tym..... Uciekaj.....

Foxy nie zrozumiał zbyt, o co chodziło Doc'owi, ale wolał nie pytać. Potem wraz z Mangle poszli czekać na informacje do Pirate Cove.


< Poziom trzeci>

Stronnictwo Freddy'ego poruszało się cicho, lecz szybko i ostrożnie.

Po kilku minutach dotarli do sali, w której stoczyli niedawno walkę ze Springtrapem.

- Poczekajcie tu.....- powiedział Freddy po czym wyszedł na środek aby się rozjerzeć. Po chwili powiedział- Jest czysto możecie iś....

Nie dokończył, bo  w tym momencie wokół niego pojawiła się dziwna, energetyczna osłona.

- To pułapka!!!- krzyknął Bonnie.

Drzwi się zablokowały. Animatroniki ujrzały Shadow Bonnie'go i Shadow Freddy'ego oraz Vincent'a i Fritz'a ubranego w strój Golden Bonnie'go. Z wentylacji wyszły Phantom Foxy i Phantom Mangle.

- Rozdzielić się- krzyknął Toy Freddy.  

Wszyscy się rozbiegli. Phantomy dogoniły Jeremy'ego, lecz ten odciął piłą Phantom Foxy'emu rękę.


< Pirate's Cove>

Mangle siedziała i czekała na raporty od Foxy'ego, który poszedł do Doc'a. Nagle zauważyła, że coś wychodzi z wentylacji. Trzy ciemne postacie. Zaczęła zmierzać w kierunku wyjścia na tyle cicho by jej nie usłyszały. Było już za późno. Phantom podobny do Chici skoczył na nią. Ona była na to przygotowana i uskoczyła wyjmując w tym czasie nóż i rozcinając jej plecy. Zauważyła dwa inne Phantomy. Jeden wyglądający jak Ballon Boy, a drugi jak Freddy. W tym czasie Phantom Chica powoli wstała. Mangle wiedziała, że przeciwko trzem nie da sobie rady i zaczęła uciekać.


< Prize Corner>

Marionetka w swoim umyśle widział jak na trzecim poziomie animatroniki walczą ze stroną Vincent'a.

Zdecydował, że muszą im pomóc.


Golden Freddy usłyszał krzyk Marionetki:

- Musimy im pomóc! Mieli rację...... to on! Wpadli w pułapkę!

Golden Freddy i Marionetka pobiegli na poziom trzeci.


Phantomy goniły Mangle. Nagle z bocznego korytarza wybiegł Foxy. Rozciął hakiem głowę Phantom Chcici. Phantom Chica padła na ziemię.

Dwa pozostałe Phantomy rzuciły się na Foxy'ego. W tym momencie przybiegł Doc i przebił brzuch Phantom Freddy'ego sztyletem odwracając jego uwagę. W tym czasie Foxy rzucił Phantom Ballon Boy'em na koniec pokoju. Ten wstał i zaczął biec w stronę Mangle. Doc, który obok walczył z Phantom Freddy'm. Wbił sztylet w jego klatkę piersiową i przewrócił go na biegnącego obok Phantom Ballon Boy'a . Potem wbił sztylet w głoę Phantom Ballon Boy'a.

- Mówiłem Ci, że z Phantom'ami nie dasz sobie sam rady!!!- krzyczał Doc wyjmując sztylet z głowy Phantom Ballon Boy'a.

- Przepraszam..... Mogli coś zrobić Mangle...- powiedział Foxy.

- W każdym razie..... Ci z trzeciego poziomu mają kłopoty...- odpowiedziała Mangle- Idziemy po nich!


Marionetka i Golden Freddy przybiegli na poziom trzeci. Zauważył ich Shadow Bonnie. Od razu rozpocząl z nimi walkę. Uderzył swoją maczugą Golden Freddy'ego, który przewrócił się na podłogę.

Marionetka zaczął walkę umysłową z Shadow Bonnie'm. Walka była tak zawzięta, że energia nagromadzona wokół niej była bardzo niebezpieczna. Golden Freddy wstał i zaczął pomagać Marionetce. Nagle pomiędzy nimi trzema nagromadzona energia wybuchła. Wszyscy odlecieli na różne końce pomieszczenia.

Fritz podbiegł do Mike'a i nożem próbował go zabić. Mike zrobił unik i wyrwał mu nóż z ręki po czym zamachnął się i wbił go w ramię Fritz'a. Nóż przebił kostium Golden Bonnie'go i Fritz wrzasnął z bólu. Shadow Freddy wysłał silną wiązkę energii w stronę Bonnie'go i Chici. Bonnie zdążył odskoczyć. Chice niestety się już to nie udało. Struga dosięgła jej pleców.

- Chica!!! Nie!!!- krzyknął Bonnie.

Lecz było już za późno. Mike spojrzał w ich stronę. Widział ten moment. Chica była martwa. W tym samym czasie Fritz podniósł się z ziemi. Podniósł maczugę Shadow Bonnie'go i uderzył nią Mike'a. Ten został odrzucony  aż na koniec pokoju.

Golden Freddy wepchnął zszokowanego Shadow Bonnie'go w pole energii, które więziło Freddy'ego. Tylko tyle mógł zrobić. Tak był osłabiony walką.

Jeremy wbiegł do rogu pokoju. Był w sytułacji bez wyjścia.

- Dokończmy to!- Krzyczał Jeremy wymachując piłą- chodźcie tu!

Phatom Foxy i Phantom Mangle zaczeli się zbliżać w jego kierunku.


Koniec rozdziału jedenastego.


Rozdział dwunasty

,, Dalszy konflikt"

'Nadal słuchajta muzyczki- 'https://www.youtube.com/watch?v=V7Mjf545NGM

Shadow Freddy wyciągnął noże i zacząl biec w stronę Bonnie'go. Ten wyjął dwa karambity, które sam skonstruował i wściekły zaczął biec w jego stronę.  Shadwo Freddy teleportował się za niego. Bonnie natychmiast się odwrócił i rozciął mu twarz zanim ten zdążył cokolwiek zrobić. Shadow Freddy próbował uciekać, lecz Bonnie wskoczył na niego i rozciął  mu głowę, brzuch i klatkę piersiową.  Shadow Freddy wrzasnął z bólu po czym rozpadł się na kawałki. Bonnie wstał po czym podbiegł do martwej Chici. Uklęknął przy niej i zaczął płakać.


Vincent wyjął paralizator, podbiegł od tyłu do Toy Freddy'ego i przyłożył mu paralizator do szyi. Toy Freddy upadł z krzykiem na ziemię. Bonbon podbiegł do niego i pomógł mu wstać. Vincent zaczął uciekać w stronę wentylacji.

Jeremy zamachnął się i odciął głowę Phantom Mangle. Przerażony Phantom Foxy oddalił się od niego próbując zaatakować go z zaskoczenia. Nagle obok niego pojawił się drugi Phantom wyglądający jak Marionetka. Piła wypadła z rąk Jeremy'ego. Był tak przerażony, że zaczął uciekać. Phantom Marionetka teleportował się przed niego. Jeremy zaczął wycofywać się do rogu pokoju.


- Coś ty zrobił?!- krzyczał Freddy widząc jak Golden Freddy wpycha Shadow Bonniego na pole energii.

Shadow Bonnie został porażony i wpadł do środka osłony.

- Musisz wepchnąc go na pole energii!!!- krzyczał Marionetka- wtedy zostaniesz uwolniony!!!

Freddy posłuchał rady Marinetki i podbiegł do Shadow Bonniego próbując go wepchnąć na pole energii. Ten nagle wstał, złapał Freddy'ego i rzucił nim ościanę osłony. Porażony Freddy upadł na ziemię.

<Myśli Freddy'ego>

Nie mogę..... Nie mogę się poddać..... Marionetka..... Golden Freddy...... Patrzą na mnie..... Nic nie mogą zrobić........ Tylko ja mogę ich wszystkich uratować.........  Miałem posłuchać Doc'a........... Gdybym to zrobił....... Chica by żyła.........Bonnie siedzi nad nią..... Płacze....... Co ja zrobiłem......... Dobrze, że przynajmniej Foxy i Mangle się uratowali od tego piekła......Zostali po stronie Doc'a...... Ich też to niedługo niestety dosięgnie....... Phantomy rozszarpią zaraz Jeremy'ego....... Mike jest na wpół żywy......... Pomaga mu Toy Chica........ Dlaczego Bonbon nie ucieka....... Nie zostawi swojego przyjaciela- Toy Freddy'ego........... Golden Freddy...... Marionetko....... Nie pomogą mi w walce z nim....... Lecz on jest zbyt potężny....... Bonnie zabił tego drugiego....... Lecz on był słabszy....... Tylko ja mogę pokonać Shadow Bonnie'go...... Ja to zacząłem....... Ja to dokończę........ Fritz jest cały we krwi....... Przed chwilą stoczył walkę z Mike'm....... Ten drugi....... Vincent........ wchodzi do wentylacji....... ucieka....... nikt go nie goni......... jak mógł nam to zrobić.........  Nie mam siły by kontynuować walkę....... To koniec....... Co ja zrobiłem......

Shadow Bonnie podszedł do Freddy'ego śmiejąc się. Właśnie miał zamiar go dobić, gdy nagle Freddy wstał i wepchnął go na ścianę. Ten wrzasnął przeraźliwie. Pole energii nie wytrzymało i wybuchło odrzucając wszystkich. Po chwili Shadow Bonnie wstał z ziemi i zniknął.

- Szybko!!!- krzyczał Golden Freddy- zabierzcie Mike'a, Chicę, toy Freddy'ego i uciekajcie!!! Marionetko! Biegnij pomóc Jeremy'emu. Ja idę po tego Springtrapa.

Fritz zaczął uciekać ile sił w nogach. Golden Freddy teleportował się przed niego.


Koniec rozdziału dwunastego.

Sorry, że taki krótki next.

uwaga!

napiszcie czy mam to dalej pisać czy nie. Może mam coś zmienić?

Rozdział trzynasty

UWAGA!!!!! W KOMENTACH DODAJTA WŁASNE ANIMATRONY!!!!!!!!!

,, Stan wyjątkowy"


Do pokoju wbiegli Foxy, Mangle i Doc. Mineli uciekających i okrązyli Springtrap'a.

- Tym razem ci sie nie uda uciec!- powiedział Golden Freddy.

- Bo wy myślicie, że chcę uciekać?- odpowiedział Springtrap po czym wyjął dwa noże.

- Twój wybór- powiedział Foxy szykując się do zaatakowania Springtrapa. Zatrzymał go jednak Doc.

- Stój......... Zostaw go....... Niech ucieka.....

- Ale jak to?!- Mangle i Foxy byli zaskoczeni.

- Doc ma rację......- powiedział nagle Golden Freddy- bezpieczniej bedzie go zostawić........ I tak zdechnie w meczarniach.........

- Co masz niby na myśli?- spytał Springtrap- może lepiej jak nie wiem........... W każdym razie- do zobaczenia!- wskoczył do wentylacji.

- Dlaczego go wypuściliście?- Foxy był naprawdę zdenerwowany

- Cicho....... nikt nie może się dowiedzieć..... do czego tu doszło........ - powiedział zamyślony Doc- wam powiemy dlaczego...... go wypuściliśmy......... inni powiedzą, że stchórzylismy...... on jeszcze jest potrzebny....... musimy dopaść Vincenta......... a gdyby on został złapany, to Vincent uciekłby stąd w kilka minut......

- Co więc proponujesz?- spytała zrezygnowana Mangle.

-hmm................... Ogłaszam stan wyjątkowy!- odpowiedział Doc- wszyscy mają się zebrać w głownym pokoju na pierwszym piętrze. Mamy niedzielę, więc nikt tu nie przyjdzie.....


Marionetka podbiegł do dwóch phantomów. Te natychmiast gdy go zobaczyły odeszły od Jeremy'ego. I otoczyły Marionetkę.

- Bez żartów....- zaczął Marionetka- jest was tylko dwóch.... lepiej uciekajcie....

Phantomy natychmiast gdzieś znikły.

- Jakim cudem Cię tak szybko posłuchały?- spytał zdumiony Jeremy.

- Powiedzmy, że...... mam od nich większą moc.... Koniec gadania. Za mną! Mamy stan wyjatkowy!


<15 minut później>

Wszyscy byli już zebrani w pokoju głównym.

Mike się przebudził, a Toy Chica opowiedziała mu o wszystkim, co się wydażyło.

Doc podszedł do Bonnie'go siedzącego nad Chicą.

- Ona żyje....... jest tylko uśpiona......- powiedział- za kilka godzin się ocknie.

- Naprawdę tak myślisz?- spytał uradowany Bonnie.

- Tak......- odpowiedział Doc- ale mam dla Ciebie zadanie....... Pamietasz te nowe animatroniki, które kiedyś podobno planowałeś stworzyć? Musisz je skonstruowac i odpalić.

- Tak..... tylko po co?

- To już jest niespodzianka............- odpowiedział Doc, po czym odszedł od Bonnie'go.


Koniec rozdziału trzynastego.

Zgłaszajcie swoje fanowskie animatroniki!!!!!!!!!!!!!!!!

Rozdział czternasty

,, Plan"

Bonnie wrócił z planami.

- Dobra- zaczął Doc- co znalazłeś?

- No..... Niezbyt wiele- odpowiedział zasmucony Bonnie- Jedynie dwa animatroniki...... Shu i Hedge....

- Lepsze to niż nic.......- powiedział zasmucony Doc- Najwidoczniej będziesz musiał sam coś wymyślić.

- Spróbuję......

- Nie spróbujesz, tylko wykonasz.......


Przerywnik xd. Jutro koniec rozdziału xd

Bonnie szedł na zaplecze, gdy w drogę wszedł mu Doc.

- Mógłbyś mi do cholery jasnej  powiedzieć, dlaczego opuściłeś jadalnię w stanie wyjątkowym?!

- Spokojnie, spokojnie...- zaczął Bonnie- wszystko wytłumaczę...... te dwa animatrony są już od dawna gotowe.... są na zapleczu.....

- To dlaczego nie mówiłeś o tym wcześniej!?...... Dobra..... Chodźmy je uruchomić.

Poszli na zaplecze. W środku na podłodze leżała Shu. Pod ścianą leżał Hedge. Doc podszedł do Shu i pogrzebał przy włączniku. Ta podniosła się z ziemi i podbiegła do Hedge'a.

- Halo, Hedge? Żyjesz?

- Co to do cholery jest?- spytał się Bonnie'go Doc- czy ona była już kiedykolwiek odpalona, że tak się o tego głupiego jeża przejmuje?

- Nooo....... W sumie...... to...... Oni byli parą....- odpowiedział cicho Bonnie- Sorka, że nie powiedziałem Ci o tym wcześniej...... ale to chyba nic z nimi nie zmieni, nie?

Doc strzelił facepalm'a.

- Bonnie...... Oni mieli być strażnikami....... Nie mogą mieć jakichkolwiek stosunków międzyosobowych, rozumiesz? - odpowiedział zdenerwowany Doc- Masz mi przygotować następne animatrony!- krzyknął po czym podszedł do Hedge'a i go uruchomił. Wrócił do jadalni. Mijając Bonniego powiedział mu:

- Bierzesz tych dwóch na swoją odpowiedzialność......

Hedge wstał i przytulił Shu.

- Kochanie nic Ci nie jest?- spytał

- Nie, ale cieszę się, że tobie się nic nie stało- odpowiedziała Shu- teraz chyba musimy się zapoznać z tym nowym miejscem. Bonnie, oprowadzisz nas?

- Hmmm.... Tak, oczywiście- odpowiedział- chodźcie za mną.


Koniec rozdziału czternastego

Rozdział piętnasty

,,Nowi"

Trzy dni później ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bonnie zakończył projekt dwóch nowych animatroników. Byli to: Mamut i Wolf. Mamut był Huskym, a Wolf była wilczycą.

- Mam nadzieję, że ty razekm mnie nie zawiedziesz.- mówił do Bonnie'go Doc- chyba, że chcesz mieć kolejnych dwóch na swojej głowie.

- Bez obaw, tym razem wszystko zadziała poprawnie- odpowiedział Bonnie.

- Mam taką nadzieję.......

Bonnie uruchomił dwa nowe animatroniki.

- Witajcie, ja jestem Mamut..... Będę waszym strażnikiem, możecie już odwołać stan wyjątkowy.

- A ja jestem Wolf..... Bedę was strzec razem z Mamutem.

- Tak kochanie, a teraz chodźmy się przygotować do naszej pierwszej zmia....- Mamut nie zdążył dokończyć

- Co?????!!!! Czy wy też jesteście parą???!!?!!- Krzyczał wściekły Doc

- Noo..... Tak.... A ty myślałeś, że nie?- oddpwiedział Mamut.

Doc był chyba pierwszy raz w życiu wściekły do tego stopnia, ale od razu się uspokoił i rzekł do zmieszanego Bonniego:

- Najwyraźniej masz od dzisiaj na głowie cztery animatroniki. Nie będziesz już tworzył nam strażników....... Bonbon się tym zajmie.....

- Cooo????? Chcesz pozwolić temu gówniarzowi na tworzenie animatroników???- spytał Bonnie

- Ty tu nie masz nic do gadania- odrze

ł Doc po czym odszedł na środek głównego pokoju.


- Freddy? Rozchmurz sie, to nie twoja wina- pocieszała go Toy Chica.

- Przeze mnie mogliście zginąć. Już nigdy nie popełnie takiej decyzji....


<trzeci poziom>

- Vincent!!!! Masz ostatnią szansę!!!!!- krzyczał Fritz- masz wymyśleć coś, co ich w końcu unicestwi!!!!

- Spokojnie, spokojnie........ Potrzebny jest mi tylko kostium Golden Bonniego.....................................


Koniec rozdziału piętnastego


Rozdział szesnasty

,, Sprawa, którą trzeba rozwiązać"


< Labolatorium  kryminalistyczne, Las Vegas, Nevada>


- Dnia dwudziestego trzeciego maja obecnego roku....- mówił Ecklie- Jim Brass odebrał z więzienia niejakiego Jeremy'ego Fitzgeralda, pseudomił- Vincent........... Catherin Willows towarzyszyła Jim'owi i napisała raport.....

- No i co poszło źle?- odpowiedział zrezygnowany Grissom.

- Problem w tym, że Archie dostał nagranie z monitoringu, na którym widać Jeremy'ego w dzielnicy, do której wstęp ma zakazany......

- To chyba problem policji?- wtrącił się Nick Stokes przysłuchujący się rozmowie- Oni muszą go przechwycić, a nie my.

- Interesuje mnie ta sprawa......- powiedział Grissom- chętnie się nią zajmę......... a Nick pójdzie ze mną.

- Co?!- krzyknął Nick- Nie możesz dać tej sprawy Warrick'owi? Albo Sarze? Albo Gregowi?

- Warrick ma przydzieloną inną sprawę- odpowiedział Grissom- Sara jest na urlopie, a Hodges poprosił Grega by ten pomógł mu w laboratorium. Zostajesz ty i Catherin. A Catherin została wezwana przez Jima, ponieważ jakiś pijak wypadł przez balkon kasyna.....

- NIech ci już będzie- odpowiedział zrezygnowany Nick.


< Freddy Fazbear's Pizzeria>


Bonbon kończył swoje dzieło, kiedy wszedł Doc:

- Widzę, że ukończyłeś tego CtCater'a........ Uruchom go.

Bonbon posłusznie włączył robota.

CtCater wstał.

- Witajcie, jes.....

- Tak, wiemy- przerwał mu Doc- Jesteś CtCater i będziesz naszym strażnikiem......... Foxy! Oprowadź go po Pizzerii.

Doc wyszedł. Foxy podszedł do robota:

- Hej, jestem Foxy. Będziesz mieszkał w naszej pizzerii.

- Super. Ja jestem CtCatter.

- Pokażę Ci, co i jak....- powiedział Foxy- Jak czegoś nie będziesz wiedział to pytaj........

Foxy zaczął go oprowadzać. Po kilku minutach gdy szli obok zaplecza CtCatter zobaczył Shu malującą na zapleczu:

- Kim ona jest?- zapytał- Jest piękna........

- Aaaaa, Shu?- odparł Foxy- to dziewczyna Hedge'a..........

- Dziewczyna?...... hm....szkoda........


Koniec rozdziału szesnastego.

XDXDDXD

Rozdział siedemnasty

,, LVPD"

Nick Stokes  zapukał do drzwi.

Mike zdenerwowany spojrzał przez okno:

- Cholera........ wiedziałem...........


- LVPD! Otwierać-  krzyknął Nick.

- Spokojnie......- powiedział do niego Grissom- Jest tam kto?

MIke zdenerwowany otworzył drzwi:

- O..... Panowie z policji.... Jak miło..... Czego tu szukacie?

- Mglibyśmy się troszeczkę rozejrzeć?- zaczął grzecznie Grissom.

- Ehm........ Oczywiście........ Tylko........ Nakaz sądowy poproszę..........- odpowiedział Mike.

Radość znikła z twarzy Grissoma tak szybko, jak się na niej pojawiła.

- Zdobędziemy nakaz-  powiedział Nick po czym wrócili do samochodu.

- Zadzwoń do Jim'a- powiedział Grissom- niech załatwi nakaz.......


Stan wyjątkowy został odwołany. Wszyscy byli szczęśliwi.

Hedge szedł korytarzem. Nagle zza zakrętu wyskoczył jakiś animatron. Było ciemno więc Hedge nie widział kto to.

- Kim ty jesteś?- zapytał Hedge.

Nie odpowiedział, tylko złapał Hedgea za szyję i wyrwał mu głowę po czym oderwał resztę jego kończyn i zostawił martwego na ziemi.


<Zaplecze>

Shu usłyszała trzaski i wybiegła na korytarz. Zobaczyła martwego Hedge'a i uciekającą ciemną postać. Zaczęła ją gonić. Po chwili postać wbiegła na korytarz. Padło na nią światło. Był to.........


Koniec rozdziału siedemnastego

KTO TO BYŁ? Zgadujcie do piątku XDD. Nie będzie nextów dużo bo wyjeżdzam :(



UWAGA

Dziękuję wam wszystkim za te ponad 100 komów. Nie będę wymieniać, bo jest was wiele :P Jutro możecie liczyć na nexta :P

Rozdział osiemnasty

,, Śledztwo"

Shu leżała na ziemi. Doc i inni stali nad nią.

- Nie da się jej uratować?- pytał Freddy

- Można...... ale to już nie będzie ta sama Shu..... - powiedział Doc- karta pamięci zniknęła.

- Może to i lepiej..... nie będzie wiedziała, że zabito Hedge'a..... Nie będzie o nim pamiętała......- powiedział CtCater.

- Dobrze...... uruchomcie ją........- odpowiedział Doc- Ja spróbuję znaleźć jakieś ślady.


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


                                                              2 LATA WCZEŚNIEJ

- Tato, nie uważasz, że ta restauracja jest wspaniała?

- Tak...... jest wspaniała....- odpowiedział Mike- Jeremy, gdzie ty do cholery jesteś?

Do Mike'a zadzwonił telefon.

- Przepraszam Cię synku, muszę porozmawiać....... Zostań tutaj i pobaw się z tą czwórką dzieci........

Mike odebrał telefon:

- Jeremy, co tak długo? Musiałem ukryć strój tamtego kryminalistyka w tym dziwnym lisie.

- W którym?- spytał Jeremy.

- W tym jakimś naukowcu......

- Dobra......W więzieniu wciąż nie odkryli tego robota............. Wiesz...... sobowtóra.............. Za dziesięć minut będę przed restauracją........... Weź swój samochód........

- Dobra....

Mike wyszedł z pokoju.


TERAŹNIEJSZOŚĆ


<poziom trzeci>

- Pomóż mi wyjść z tego cholerstwa!- krzyczał Vincent.

- Co? Już się rozmyśliłeś?- Zaśmiał się Fritz.

- On coś jest po prostu dziwny.

Kiedy Vincent wychodził ze stroju Spring Bonniego, potknął się o jego nogę.

Vincent przewrócił się i roztrzaskał sobie głowę o podłogę. Jednak zamiast krwi wypadły z niej gwoździe.

Wszyscy omiemieli.

- Uhm.......- zaczął Shadow Bonnie- muszę coś sprawdzić- powiedział, po czym podszedł do Fritz'a i wyrwał mu głowę.

Też był robotem.

Z boku wszystkiemu przyglądali się Phantom Foxy i Phantom Marionetka.

- Co tu się właściwie dzieje?- spytał po chwili Phantom Foxy.

- Nie mam pojęcia, ale czuję, że zostaliśmy oszukani........- odpowiedział Shadow Bonnie.


Grissom i Nick oglądali pizzerię od zewnątrz.

- Naprawdę potrzebujemy nakaz?- spytał Nick- Przecież to było miejsce morderstwa.

- Niestety- odpowiedział Grissom- ale potrzebujemy.................... patrz! Tam jest tylne wejście!

Podeszli do drzwi i weszli do środka.

Byli na poziomie trzecim.

Usłyszeli jakieś trzaski dobiegające z sąsieniego pokoju.

Otworzyli drzwi i zobaczyli tam...............................................


Koniec rozdziału osiemnastego


Rozdział dziewiętnasty

,, Kto jest winny naprawdę?"

Otworzyli drzwi i zobaczyli tam.............................


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


                                                                                    2 lata wcześniej

Dziecko weszło do pizzerii. Zobaczyło piątkę dzieci bawiących się w środku. Przyłączyło się do nich. W pewnym momencie Olgierd- syn Mike'a wyszedł na zewnątrz pizzerii. Drzwi się za nim zatrzasnęły...... Zaczął płakać, nie mógł wejść do środka. Nagle pod pizzerię podje...........


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -


- - - - - -- - - - -- - - - - - -- -  - - -- - - - -- - - - -- - - - -- - - -- - - - -- - - - - - -- - - - - -- - - - - - - -- - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - - -- - - - -- - - - -- - - -- -



Otworzyli drzwi i zobaczyli tam............................. związanego Fritz'a Smith'a.

Nick natychmiast go odwiązał:

- Kto Cię tu związał?

- A skąd mam wiedzieć? Było ciemno, twarzy nie widziałem!

- Spokojnie.....- wtrącił się Grissom- zabierzemy Cię na posterunek i zostaniesz przesłuchany....


Doc oglądał monitoring. Szukał nagrania, w którym byłoby widać winowajcę zabicia  Hedge'a i Shu.

Do pokoju wszedł Foxy:

- Słuchaj....... Chyba wiem, kto mógł to zrobić.....................


< Labolatorium  kryminalistyczne, Las Vegas, Nevada>

Cathrine podeszła  do Jim'a:

- Słuchaj, Gil prosił byś załatwił nakaz sądowy. Zrobisz to?

- Oczywiście, nie wiem tylko czy sędzia Millaner go wyda, ale spróbuję go przekonać.

- Nie możesz załatwić go u innego sędziego?

- Tylko on aktualnie jest dostępny. Przy okazji: Lagstorm wołał Cię. Jest aktualnie u Hodges'a. ( Tak, wiem, że to niezgodne z chronologią, ale nie pamiętam naziwsk innych sędziów :P)


< Kilka dni później, poziom drugi>

Mike usiadł na krześle strażnika.

Fritz, który znowu pracował wysłał mu wiadomość:

- Uh, halo? Halo, halo? Uh, cześć i witaj w Twojej letniej pracy w nowej i ulepszonej Freddy Fazbear’s Pizzeria. Uh, jestem tu by zapoznać Cię z pewnymi rzeczami, które możesz zobaczyć w trakcie swojego pierwszego tygodnia tutaj i pomóc Ci na tej nowej i ekscytującej ścieżce kariery. Uh, a teraz, chciałbym, byś zapomniał o wszystkim co mogłeś słyszeć o starym miejscu, no wiesz. Uh, niektórzy ludzie wciąż mają negatywne nastawienie do firmy.

Uh, jak mawiają, nie ma systemów bez… wad. Uh… Jesteś dopiero drugim strażnikiem który tu pracował. Uh, pierwszy facet skończył swój tydzień, ale narzekał na… warunki. Uh, wzięliśmy go na dzienną zmianę, więc hej, masz szczęście, prawda? Uh, głównie wyrażał niepokój, że postacie wydawały się poruszać w nocy, a nawet dostać do jego biura. Teraz, z tego co wiemy, to powinno być niemożliwe. Uh, restauracja powinna być najbezpieczniejszym miejscem na Ziemi. A zatem, dopóki nasi mechanicy nie mają za bardzo wytłumaczenia na to, teoria jest taka, iż… roboty nigdy nie dostały prawidłowego „trybu nocnego”. Więc kiedy staje się cicho, one sądzą, że są w nieodpowiednim pokoju i wtedy próbują znaleźć miejsce, gdzie są ludzie, w tym przypadku to Twoje biuro. Tymczasowe rozwiązanie to pozytywka w Prize Counter, która może być nakręcana zdalnie. Więc co jakiś czas, przełącz na widok kamery w Prize Counter i nakręcaj ją przez kilka sekund. To nie działa na wszystkie animatroniki, ale… na jednego tak. *kaszle* Uh, ale na resztę mamy jeszcze łatwiejsze rozwiązanie. Widzisz, w systemie mogą być drobne błędy, że roboty widzą Cię jako egzoszkielet bez kostiumu i chcą Cię w niego włożyć, więc hej, daliśmy Ci pustą głowę Freddy’ego Fazbear’a, problem rozwiązany! Możesz założyć ją kiedy chcesz i zostawić tak długo, jak będziesz chciał. Ewentualnie aż to, co przyjdzie, odejdzie z powrotem.

Uh, coś, o czym jeszcze warto wspomnieć to rodzaj nowoczesnego projektu budynku. Jak pewnie zauważyłeś, nie masz drzwi które mógłbyś zamknąć, heh. Ale hej, masz światła! I nawet kiedy wyczerpie Ci się latarka, światło budynku nie może zgasnąć. Więc, nie martw się, że miejsce będzie ciemne. Dobrze, myślę, że to tyle. Uh, powinieneś być bezbłędny. Uh, sprawdzaj światła, zakładaj głowę Freddy’ego jeśli potrzebujesz, uh, nakręcaj pozytywkę. Bułka z masłem. Dobrej nocy, odezwę się jutro.

- Co się z nimi stało, że Jeremy odszedł na dzienną zmianę?- spytał się sam siebie Mike.


Koniec rozdziału dziewiętnastego.

Wiem, że trochę namieszałem, ale to było konieczne do następnych nextów :P

UWAGA!!!!

Seria będzie niedługo kontynuowana.

Mam zamiar dokończyć aktualną akcję, natomiast całego Fanfica podpasować pod swoją fabułę.

Dziękuję Wam za te komentarze :P

Dzięki Wam wiem, że ktoś to czyta xD

Pozddrawiam

Rozdział dwudziesty

UWAGA!

KONTYNUUJEMY SERIĘ :D

,, Przebudzenie"

Doc z Foxy'm weszli do pokoju Cattera.

- O, witajcie...- powiedział

- Spokojnie...- powiedział Doc- przyszliśmy tylko coś sprawdzić.....

- Uhm.... a co dokładniej?

- Proszę o ciszę...... tsa..... ubrudziłeś się olejem widzę..... jakieś..... kilka godzin temu..... - powiedział Doc

- Czego ode mnie chcecie?- odpowiedział zdenerwowany Catter.

- Cóż..... jesteś jedynym podejrzanym w naszej sprawie.......- powiedział Foxy- Jako jedyny miałeś powód..... Do tego nie masz jak się usprawiedliwić.....

- Nie zrobiłem tego!

- Tak...... Zabawne.....- powiedział Doc- wiesz, że za taki czyn groźi ci dożywotnie przegnanie na poziom trzeci?

Catter nie odpowiedział.

- Tak myślałem.....- kontynuował Doc- masz pół godziny aby się z wszystkimi pożegnać....

Doc wychodził z pokoju.

Nagle wszystko zaczęło się rozmazywać..... Postacie stały się niewidoczne.....

[ Jeżeli chcesz zachować zdrową psychikę nie czytaj dalej]

Fred obudził się:

Przez kilka minut siedział na swoim lóżku.

- To szaleństwo....- powiedział sam do siebie przerażony swoim snem- chyba powinienem pomyśleć nad tą wizytą u psychiatry- zażartował.

Fred ubrał się i wyszedł z domu.


< piętnaście minut później>

Rok 1982. W całym mieście znana jest restauracja Fredbears Family Diner. Jej właściciel- Fred Fazbear, znany jest w całej miejscowości.

Gdyby tylko wiedział, jakie wydarzenia i jaką przyszłość przyniesie mu los.......


Koniec rozdziału dwudziestego


Czekam na hejty :D

Rozdział dwudziesty pierwszy

" Restauracja Fredbears Family Diner"


Historia tego "magicznego miejsca" jest dosć zwyczajna:

Fred Fazbear ze swoich (nieweilkich) funduszy kupuje działkę, na której wybudował restaurację.

Następnie chce by coś przyciągało ludzi do tego miejsca.

Tworzy animatrona: niedźwiedzia o imieniu Fredbear (od imienia i nazwiska właściciela).

Tym sposobem restauracja jest znana w mieście.

Jak już wspomniałem, fundusze są niskie więc menadżerowie bez zastanowienia kupują najtańsze z możliwych produktów.

Pewnego dnia wydarzyło się coś, przez co życie Freda Fazbear'a zawali się...


Pewnego dnia do restauracji przyszedł dzieciak ( nic zwyczajnego, co nie? heh, poczekajcie jeszcze)

Kupił sobie hamburgera z (Andrzejem [sorka, musiałem xD])  wołowiną i zjadł go.

Po kilku minutach zaczął go boleć brzuch. wyszedł więc przed pizzerię by zaczerpnąć świeżego powietrza.

Pod pizzerię podjechał samochód:

Wyszedł z niego Fred Fazbear.


- Hej, chłopczyku, co ci jest?- zapytał Fred

- Strasznie boli mnie brzuch...- odpowiedział

- Aham.... a jadłeś coś tutaj?

- Tak, hamburgera...

Fred przestraszył się. Zatrucie w jego restauracji było złą wiadomością.

W pewnym momencie chcłopczyk osunął się na kolana i upadł na ziemię.

-O nie...- Fred sprawdził czy chłopczyk żyje.

Chłopiec był martwy.

Przestraszony Fred wsiadł do samochodu i odjechał.

Czy ktoś jeszcze widział incydent?

Później okazało się, że niestety tak...


Koniec rozdziału dwudziestego pierwszego.




Epilog

Sprawa pizzerii okazała się beznadziejna. Z powodu nagłego spadku popularności właściciel zmuszony był oddać pizzerię za niewielką cenę człowiekowi, który okazał się być jedynym świadkiem wydarzenia. Miejsce zamknięto, a to, co będzie miało tu miejsce zostanie spisane przez ludzi niewidocznych dla świata.

Jak niepewny jest los, przesądzony przez Jedynego przed wiekami...




Część druga wyjdzie kiedyś

Chyba

Może

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki